Fundusz Naturalnej Energii EkoOdkrywcy5 Nie ma śmieci - są surowce! Sprzątanie świata - Polska 2017 Strona Miry

 

Nowe muszelki w Zatoce Gdańskiej



Tytułu tej wiadomości, choć trywialny, wbrew pozorom nie ma służyć turystycznemu uatrakcyjnieniu spacerów po naszych plażach, ale zwrócić uwagę zwykłego czytelnika na poważny przyrodniczy problem. Sprawa jest ważna podwójnie, gdyż po pierwsze dotyczy nowych gatunków obcych w wodach Zatoki Gdańskiej, a po drugie odnosi się do obszaru, który od lat 90 ubiegłego wieku wielu przyrodników rekomendowało do objęcia ochroną rezerwatową – okolic Orłowa i Redłowa.

W ubiegłym roku zgłosił się do Stacji Morskiej w Helu Pan Bartosz Glinka z Gdyni . W jego kolekcji znalazły się dwa rodzaje niecodziennych okazów – skorupiaki i mięczaki. Gdy je znalazł żyły!

Nowym skorupiakiem okazał się wąsonóg z rodzaju Megabalanus, który obejmuje niemal 40 gatunków żyjących, głównie w ciepłych i tropikalnych wodach oceanicznych. Gatunek lub gatunki znalezione na gdyńskim brzegu są całkowicie obce bałtyckiemu ekosystemowi. Jest wśród nich Megabalanus coccopoma, ale może być i Megabalanus tintinnabulum – wąsonogi, które od kilkunastu lat są już trwale odnotowywane w wodach Morza Północnego u brzegów Belgii. Prace nad ustaleniem przynależności taksonomicznej znalezisk trwają, gdyż wcale nie musi być tak, że jest to jeden czy dwa gatunki, ale nawet ich liczniejsza „mieszanka”. Przemawia za tym prawdopodobna przyczyna ich dotarcia do naszych brzegów – o czym dalej.

Natura osiedliła Megabalanus coccopoma na pacyficznej części centralnej i Południowej Ameryki. W połowie XIX wieku znaleziono pierwszy europejski okaz tego gatunku we francuskim porcie Le Havre. Co ciekawe, że niektóre okazy wąsonogów znalezione na brzegu Zatoki Gdańskiej były żywe. Ich przetrwanie w naszych warunkach hydrologicznych stanowi zagadkę.

Agregacja kilku osobników Megabalanus coccopoma wraz z towarzyszącą poroślową fauną i florą. Fotografia okazu znalezionego na plaży w Redłowie.

Wąsonogi podobnie jak raki, kraby czy krewetki są skorupiakami. Wybrały jednak niezwykłą strategię życia. Osłonione ściankami przytwierdzonymi do twardego wapiennymi domkami, „stojąc na głowie”, wachlarzowatymi nogami napędzają sobie do otworu gębowego, unoszący się w wodzie pokarm[4]. Odfiltrowują go z drobnej organicznej zawiesiny toni wody. Rosną i rozmnażają się szybko tworząc kolonie i formując w ten sposób siedlisko wielu drobniejszym gatunkom.

Pierwszymi obcymi wąsonogami jakie dotarły statkami z wód Ameryki Południowej do Europy i Bałtyku były pąkle - Balanus improvisus. Odkryto je w Królewcu w 1844 roku, zatem 170 lat temu. Kilka lat wcześniej donoszono o ich obecności w Belgii i Holandii. Ekonomiczne skutki inwazji gatunku widać chociażby w kosztach czyszczenia z nich kadłubów statków, kutrów, jachtów, boi oraz sieci. Kosztuje to gospodarkę morską krajów nadbałtyckich miliony euro rocznie.

Natomiast nowym mięczakiem jaki się udało znaleźć na brzegu Zatoki Gdańskiej okazał się lubiący słonawe wody małż - Rangia cuneata. Jego wniknięcie do Bałtyku odbyło się etapami. Wpierw, w 2010 roku zauważono go rosyjskiej części Zalewy Wiślanego. Rok później pracownicy naukowi MIR – Jan Warzocha i Aleksander Drgas donieśli, że jest już i w naszej

Rodzimym miejscem występowania gatunku jest odległy od nas rejon Zatoki Meksykańskiej. Jednak Na początku tego wieku odkryto ją w belgijskich wodach Morza Północnego (w rejonie Antwerpii). Podejrzewa się, że gatunek ten nieintencjonalnie wsiedlono tam około 2000 roku.

Specjaliści są pewni, że czynnikiem, który spowodował rozwleczenie tych gatunków po wodach mórz europejskich jest nienależyta troska o czystość zbiorników wód balastowych statków oraz brak kontroli sprzętu i jednostek służących do pogłębiania torów i refulacji brzegów. Zarządzający tymi jednostkami oraz środowiskiem morza długo nie doceniali tego problemu. Ten sposób zanieczyszczania naturalnych siedlisk morskich ma jednak ulec ukróceniu. Prostym sposobem jest, przede wszystkim podniesienie przyrodniczej odpowiedzialność użytkowników floty, pływającego sprzętu hydrotechnicznego, administratorów portów i akwenów, a szczególnie morskich obszarów chronionych. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) została wyposażona prawny instrument - Konwencję BWM.

Antropogeniczny transfer obcych gatunków poza granice ich zoogeograficznych zasięgów trwa od dziesięcioleci, ale w drugiej połowie XX wieku proces ten przyspieszył i stał się groźny nie tylko dla ekosystemów ale i gospodarki. Nie powstał jeszcze pierwszy w Polsce rezerwat morski jakim miały być wody u orłowskich i redłowskich brzegów Gdyni, a jego różnorodność biologiczna została antropogenicznie „wzbogacona” nowymi, obcymi gatunkami. Warto dodać, iż sprawa nie dotyczy tylko tych dużych, łatwo zauważalnych gatunków. Im zapewne towarzyszyły i inne. Już na zdjęciu Megabalanus coccopoma, każdy uważny przyrodnik dostrzeże wapienny „domek” jakiegoś gatunku wieloszczeta oraz plechy niezidentyfikowanych glonów. Jak dotarły do Zatoki Gdańskiej ? Nie trudno postawić hipotezę –dowieziono je tu prawdopodobnie wraz z refulatem. Trudniej jest powiedzieć – skąd? Można to jednak sprawdzić.


Wykonana dla zrealizowanych w tym rejonie prac i konstrukcji hydrotechnicznych analiza oddziaływania tych przedsięwzięć na lokalne siedliska przyrodnicze wypadła w ocenie Instytutu Morskiego pozytywnie[6]. Wydaje się, że wnioski z niej płynące należy przemyśleć, biorąc pod uwagę szerszy przyrodniczy kontekst. Weryfikacji wymagają także założenia i plan ochrony przyszłego rezerwatu. Trudo sobie wyobrazić, że akwen, który ma być przykładem naturalności wyróżniał się „biologicznymi zanieczyszczeniami” w postaci obecności obcych gatunków m.in. wieloszczeta (Marenzelleria neglecta), pąkli (Balanus improvisus), kraba wełnistorękiego (Eriocheir sinensis), krabika amerykańskiego (Rhithropanopeus harrisii), babki byczej (Naogobius melanostomus) i nowych egzotycznych przybyszy. To oczywiście duże uproszczenie problemu, ale czy nie warty jest on refleksji?

Nie tylko w obszarach ochronnych są zakazy wykonywania groźnych dla przyrody działań. Trzeba umieć przewidywać skutki i starać się minimalizować potencjalne zagrożenia, a ostrożnościowe podejście powinno stać się rutyną dla zarządzających morzem. Gatunki obce są szczególnym dla niego zagrożeniem. Cechą wielu z nich jest to, że raz wysiedlone nie dają się usunąć. Ten rodzaj „śmieci” - niestety … potrafi się rozmnażać.

Polska, jeszcze nie ratyfikowała powstałej w 2004 roku Konwencji BMW - Międzynarodowej konwencja o kontroli i postępowaniu ze statkowymi wodami balastowymi i osadami.

Bałtyk bogacił i żywił naszych przodków. My na utrzymanie jego naturalności ponosimy co raz większe wydatki. Wąsonogi i małże są zwykle jadalne. Niestety czasami kumulują zbyt dużo toksycznych substancji.

Krzysztof Skóra

więcej informacji o gatunkach obcych  znajdziesz tutaj.

źródlo: http://hel.ug.edu.pl/aktu/lastminut/inicjal.html
zdjęcie: Agregacja kilku osobników Megabalanus coccopoma wraz z towarzyszącą poroślową fauną i florą. Fotografia okazu znalezionego na plaży w Redłowie.
 

 

Archiwum aktualności

2018 1

2017 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2016 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2015 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2014 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2013 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2012 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2011 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2010 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2009 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2007 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2006 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2005 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2004 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2003 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2002 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12